20.05.2017

Eurowizja 2017: wydarzenie - podsumowanie

62. Konkurs Piosenki Eurowizji 2017 już się zakończył, ale - kontynuując cykl kilku notek podsumowujących to wydarzenie - zajmiemy jeszcze Waszą uwagę tym, co działo się w Kijowie. Tym razem przyszła pora na (trochę) subiektywne opinie dotyczące tego ogromnego przedsięwzięcia.

Za sprawą zwycięstwa Jamali w roku poprzednim - tym razem Eurowizja przeniosła się na Ukrainę. Po kilku miesiącach rozważań ze strony ukraińskiej podjęto decyzję o zorganizowaniu Konkursu ponownie (po 2005 roku) w stolicy kraju - Kijowie. Za miejsce wybrano Międzynarodowe Centrum Wystawiennicze (EIC). Chociaż miejsce to było trochę oddalone od centrum miasta (po przeciwnej stronie rzeki Dniepr), trafić do niego nie było trudno - obiekt było już widać z okien pociągu, zbliżając się do stacji metra. Pięciominutowy spacerek i już wkraczało się do centrum wydarzeń. Pierwsze, co rzucało się w oczy to dziesiątki funkcjonariuszy policji, żandarmerii wojskowej, ochroniarzy. I to nie tylko w samej okolicy hali, bo i na stacjach metra o każdej porze dnia i nocy (zwłaszcza po koncertach) można było spotkać umundurowanych. Kiedy po raz pierwszy pojawiłem się pod EIC, żeby odebrać swoją akredytację, trochę zdezorientowany brakiem konkretnego wejścia, podszedłem do ochroniarza, który stał przy zagrodzonej bramie z boku. Po tym, jak sprawdzono mój paszport, pan ochroniarz wpuścił mnie za bramę i pokierował dalej. Co ciekawe, gdy zadawałem pytania po angielsku  to panowie i tak odpowiadali po ukraińsku - całe szczęście, że język rosyjski nie jest mi obcy, a i z ukraińskiego znam jakieś podstawy. Ochroniarze angielskiego unikali jak ognia. Okazało się, że żeby dostać się do centrum prasowego trzeba przejść całą długość obiektu. Później jeszcze kilka razy poproszono mnie o wylegitymowanie się, czym dotarłem do dużego namiotu, gdzie odbierało się akredytacje - poszło szybko i sprawnie, bez zbędnego czekania. Później już tylko "przepikanie się" identyfikatorem przy oznaczonych bramkach i standardowa kontrola wnoszonych rzeczy (zwłaszcza sprzętu elektronicznego) - wszystko powtarzane przy każdym wejściu na teren obiektu - i już można było w pełni cieszyć się eurowizyjną atmosferą!
Oprócz hali, w której odbywały się główne koncerty, część eurowizyjnych atrakcji czekało na fanów również w centrum miasta.
Na Placu Niepodległości (inaczej Majdan Niezależności - Майдан Незалежності) zamontowano instalację z logiem eurowizyjnym, wokół której cały czas gromadziły się tłumy ludzi, pragnący zrobić sobie zdjęcie (patrz: nagłówek).
Parę kroków od głównego placu Kijowa - na słynnej ulicy Khreshchatyk (Хрещатик) zorganizowano Eurovision Village, czyli wioskę eurowizyjną. To oficjalne miejsce do zabawy dla fanów, do którego wstęp był całkowicie darmowy. Każdego dnia odbywały się tam różne występy, zakupić można było różne pamiątki (w tym oficjalne gadżety eurowizyjne na specjalnym stanowisku), wykonać zdjęcia przy ściankach, swoje miejsca mieli także partnerzy i sponsorzy, np. Jacobs (producent kaw) i Львівське (marka piwa). Tuż przy samej scenie, w oknach z jednego z budynków zamontowano także powitania dla gości z całej Europy (i nie tylko) - w kilku językach.


Kolejnym miejscem był Euroclub w CEC Parkovy (Parkovy Convention and Exhibition Centre), nieopodal stacji metra Arsenalna (Арсенальна), która - swoją drogą - jest najgłębiej położoną stacją nie tylko w Kijowie, ale i na całym świecie - trochę się jedzie tymi schodami ;) W odróżnieniu od Eurovision Village - wstęp do Euroclubu był płatny, a za darmo mogły z niego korzystać wyłącznie osoby z akredytacjami. To tutaj odbywały się liczne oficjalne afterparty po półfinałach i finale, a w pozostałe dni organizowano inne imprezy, na przykład: OGAE party, Wiwibloggs party.

W mieście dodatkową ciekawostką była także przygotowana wystawa eurowizyjna. Zorganizowano ją w centrum handlowym Gulliver (ТРЦ Gulliver), tuż obok Pałacu Sportu, w którym odbyła się Eurowizja w 2005 roku. Ekspozycja, jak się okazało tylko tak szumnie nazwana została wystawą, bowiem okazała się jedynie kilkoma zdjęciami większego formatu (z krótkimi adnotacjami), rozwieszonymi na dwóch piętrach centrum. Obejrzeć ją więc można było dosłownie w kilka minut. Nawiązano w niej głównie do eurowizyjnych reprezentantów Ukrainy, aczkolwiek nie zabrakło też kilku słynnych zwycięzców spoza tego kraju, jak Alexander Rybak (Norwegia), czy Dima Bilan (Rosja).



Na ten eurowizyjny czas w Kijowie przypadł koncert zeszłorocznej reprezentantki Jamali. W centrum miasta znaleźć można było plakaty informujące o tym wydarzeniu, a chyba jeden z większych wywieszono przy stacji metra Livoberezhna (Лівобережна), gdzie wysiadało się, by dotrzeć do Centrum Wystawienniczego. Miejsce wybrano więc strategicznie, by zebrać więcej chętnych do wybrania się na ten koncert.


Jak to przy każdej Eurowizji bywa - organizatorzy przygotowali szereg gadżetów, które zakupić można była w różnych miejscach. Oficjalne stoiska stanęły między innymi w Eurovision Village, a także przy wejściu na salę koncertową - widzowie z biletami po wejściu do budynku mieli do niego dostęp. Część gadżetów dostępna była także w supermarkecie obok EIC, aczkolwiek nie mam pewności co do ich oryginalności (chociaż wizualnie nie odbiegały zbytnio od tych oferowanych przez oficjalne stoiska - były trochę tańsze). Co mogli zakupić fani? T-shirty, bluzy, czapki z daszkiem, kubki, casy do telefonów, sportowe worki, torby materiałowe, opaski na ręce, smycze, przypinki, magnesy, breloki, płyty. Kiedy zaprezentowano oficjalne logo tegorocznej Eurowizji - udostępniono również  filmik, w którym fanów czekała zapowiedź tego, jakie gadżety będzie można zdobyć w maju. Wśród nich - oprócz wymienionych powyżej - były też parasolki, zegarki, skarpetki i ołówki. Koniec końców chyba odstąpiono od tych gadżetów, próżno ich było szukać, a wolontariusze przy oficjalnych stoiskach też nic o tych pamiątkach nie wiedzieli.
Dodatkowo różne gadżety, głównie koszulki, można było zakupić przy różnych stoiskach z pamiątkami w centrum miasta (na przykład w przejściu podziemnym przy stacji metra Майдан Незалежності).
Jeśli jeszcze mowa o logo eurowizyjnym umieszczonym w różnych miejscach (nie tylko na gadżetach), to nie sposób nie wspomnieć o, również wypromowanym w wcześniej wspomnianym filmiku, pociągu w metrze. Spodziewałam się raczej, że ozdobionych eurowizyjnym motywem będzie więcej kolejek, a wyszło na to, że w ten sposób przemalowano nieliczne wagony. Podczas swojego tygodniowego pobytu w Kijowie ów eurowizyjny pociąg spotkałem tylko kilka razy.



Jeśli chodzi o atmosferę w mieście, to w centrum (ze względu na zorganizowaną tam wioskę eurowizyjną) oraz w okolicach hali koncertowej - dało się ją wyczuć. W dniach koncertowych przewijali się ludzie z flagami (zwłaszcza przy EIC), w pobliskim supermarkecie każdego dnia spotykało się ludzi z przewieszonymi przez szyję akredytacjami. a nawet samych artystów Jednak poza tymi dwiema przestrzeniami, wydaje mi się, że było już mniejsze natężenie "eurowizyjności". Oczywiście, tłumy można było spotkać na każdym kroku - w końcu to stolica kraju. Jednakże napotykani ludzie to głównie mieszkańcy, bo na przykład w trakcie codziennych podróży metrem - słychać było w przeważającej części rozmowy w języku ukraińskim i rosyjskim. Mieszkańcy miasta wydawali się żyć swoim życiem, nie zważając na to, że organizowany jest u nich największy konkurs muzyczny. 



Ogólne podsumowanie tego wydarzenia? Osoby, które regularnie jeżdżą na ESC, bardziej mogły się skupić na porównywaniu ukraińskiej organizacji wydarzenia do poprzednich edycji Konkursu. Ich opinie mogą więc różnić się od moich. Dla mnie całość wypadła jak najbardziej na plus, ale to pewnie przez to, że na Eurowizji byłem po raz pierwszy i wszystko dokoła cieszyło. Zwłaszcza, że Konkurs odbył się w Kijowie, przepięknym mieście, które nie jest mi obce. Możliwość powrotu do Kijowa i to w dodatku w takich okolicznościach - dla mnie było to coś niesamowitego. Polecam! A teraz powoli wielkie oczekiwanie na to, co będzie się działo w maju przyszłego roku, a wraz z tym - miejmy nadzieję rychłe informacje o wyborach narodowych Białorusi, Ukrainy i - oby - Rosji.

0 komentarze:

Prześlij komentarz